Po roku śledztwa gorzowska prokuratura stawia zarzuty w aferze „martwych dusz” w gorzowskiej Platformie Obywatelskiej.
Chodzi o pięć osób, które zdaniem śledczych miały podrobić 44 podpisy na deklaracjach członkowskich. To dwaj byli przewodniczący i v-ce przewodniczący kół z byłych struktur gorzowskiej Platformy Marcin Gucia obecny rady (zgodził się na publikacje nazwiska, bo jak twierdzi jest niewinny) i Jakub S. Pozostałe osoby to Dorota N., Jan Z. i Mateusz G.
Postępowanie trwa, o tym czy sprawa trafi do sądu dowiemy się pod koniec czerwca.
Dotąd przesłuchano już troje z pięciorga oskarżonych. Dorota N. i Jan Z. przyznali się do winy i złożyli stosowne wyjaśnienia. Natomiast Marcin G. nie przyznał się do winy korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Za zarzucane im czyny grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jednak, jak podkreśla prokurator Bogacz, samo przedstawienie zarzutów nie jest jeszcze finałem sprawy.
W sprawie badano także wątek opłacania składek za “martwe dusze”.
Afera „martwych dusz” w gorzowskiej PO wybuchła rok temu. Do prokuratury zaczęły zgłaszać się kolejne osoby, które również twierdziły, że zapisano je do PO bez ich woli. Sprawą zajęli się śledczy. Jak ustalono do podrobienia deklaracji przez sfałszowanie podpisów osób, które miały je składać doszło w 2009 roku. Działo się to przed wyborami na szefa regionu partii.
Kiedy w czerwcu 2011 roku sprawa nabrała rozgłosu i stała się znana na całą Polskę, władze krajowe PO postanowiły rozwiązać gorzowskie struktury.
Koła, działające dotąd, zlikwidowano, a do wyjaśnienia sprawy partia wyznaczyła komisarza Leszka Turczyniaka z Krosna Odrzańskiego. Jednocześnie w sprawie trwało już śledztwo prokuratury.
Po ogłoszonych wyborach szefem nowych struktur, jednego koła, została posłanka Krystyna Sibińska.
Komentarze opinie