Nie ma nic dziwnego w tym, że obwodnica Gorzowa się sypie. Raport Najwyższej Izby Kontroli w tej sprawie nie pozostawia wątpliwości. Podczas jej budowy zarówno ze strony wykonawcy jak i inwestora czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad doszło do wielu nieprawidłowości i uchybień.
NIK zarzuca Generalnej Dyrekcji miedzy innymi to, że zbyt szybko odebrała inwestycję, która tak naprawdę nie była skończona i wymagała ponad 140. poprawek. Zyskał na tym wykonawca, który nie musiał płacić za opóźnienia. W sumie firma Strabag Kirchner zaoszczędziła około 4 mln złotych. To jednak nie koniec zarzutów pod adresem zarówno wykonawcy jak i Generalnej Dyrekcji - mówi dyrektor zielonogórskiej delegatury NIK Roman Furtak. Jak mówi, "Nadzór nad jakością wykonywanych robót ze strony inżyniera rezydenta, który kierował całym zespołem inspektorów nadzoru, który był odpowiedzialny za wykonanie robót zgodnie z przepisami prawa budowlanego - był skandaliczny. Zbyt liberalnie traktowano odstępstwa jakościowe od tych wymogów". Niestety nie wiemy co na te zarzuty mówi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Do tej pory nie udało nam się skontaktować z jej przedstawicielami.
Korzystanie z Zachodniej Obwodnicy Gorzowa jest ryzykowne, bo osuwanie się ziemi może powodować zagrożenie dla ruchu. Najwyższa Izba Kontroli zapowiada, że w przeciągu dwóch tygodni skieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa gospodarczego i działanie na szkodę interesu publicznego.
Komentarze