Z ponad 60 mln złotych na likwidację skutków ubiegłorocznej powodzi, o które w połowie stycznia wnioskowała wojewoda Helena Hatka, nasze województwo otrzymało 9 mln złotych.
Liderzy gorzowskiego PiS: poseł Elżbieta Rafalska, senator Władysław Dajczak oraz radny Marek Surmacz uznali te środki za wysoce niewystarczające. - Wokół Gorzowa, w starorzeczu Warty problemem są podtopienia spowodowane nadmiarem wód po zimowych opadach śniegu. A to są zadania, które muszą być finansowane z budżetu państwa i Urzędu Marszałkowskiego. Tymczasem pieniądze pójdą zapewne na likwidację ubiegłorocznej powodzi. - A podtopień do powodzi się nie zalicza - mówił podczas konferencji prasowej Marek Surmacz. Władysław Dajczak powołał się na rozmowy z kilkoma wójtami gmin ościennych, na terenie których występują podtopienia i którzy mówią, że z własnych gminnych budżetów usuwają skutki tych podtopień, podczas gdy nie są to zadania własne gmin. - Są to kolejne zadania spychane przez rząd na samorządy, za którymi nie idą pieniądze - mówił senator Dajczak. - Mówienie przez wojewodę, że otrzymaliśmy - jako województwo - aż 9 milionów złotych, zakrawa w tej sytuacji na żart - dodał senator. Parlamentarzyści zapewnili, że w najbliższym czasie chcą się spotkać z wojewodą, by porozmawiać o kilku bolących problemach dotykających nasze województwo.
Jak mówi Helena Hatka, teraz od samorządu województwa zależy, czy wydamy je efektywnie, bo to warunkuje, czy będziemy mogli ubiegać się o koleje środki.
Obecne warunki atmosferyczne nie pozwalają na wykonanie żadnych prac melioracyjnych, ale jest spora szansa na to, że prace ruszą za kilka tygodni. Mówi Grzegorz Dłubek dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Wojewódzkiego.
Komentarze