Wybory do Parlamentu Europejskiego juz w najbliższą niedzielę, nie dziwi więc fakt, że Gorzów niemal tonie w plakatach z wizerunkami kandydatów do europarlamentu. Aby jednak takie plakaty mogły się pojawić, wymagana jest np. zgoda miasta, o ile mają się one znaleźć na miejskich nieruchomościach czy też pasach drogowych. Jak się okazuje, nie wszyscy kandydaci na europosłów ten obowiązek wypełnili. Sprawdziliśmy, zajmuje się tym straż miejska - mówi Jolanta Cieśla - rzecznik prasowy magistratu. Niestety, nie wszyscy kandydaci - a właściwie ich komitety wyborcze - dopełniły formalności związane z przedstawianiem kandydatur. Ich komitety wyborcze w ogóle się z nami nie skontaktowały. Muszę wymienić tu dwa nazwiska - pan Nitras i pani Kochan - wiszą nielegalnie, gdyż nie zostały uiszczone opłaty" - dodaje. O wyjaśnienie tej sprawy poprosiliśmy posła Michała Marcinkiewicza - szefa sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej okręgu zachodniopomorsko - lubuskiego.
Z tego co wiem, taki wniosek był składany. Było ich bardzo dużo, bo w kilkudziesięciu miastach. Jedyna rzecz która może być i która się bardzo często zdarza to taka, że ustawowy termin wydania zgody jest bardzo długi. Stąd - z uwagi na to że sama kampania nie trwa zbyt długo - plakaty wieszane są wcześniej" - tłumaczy. To, czy wniosek o pozwolenie na wywieszenie plakatów rzeczywiście był w Gorzowie złożony, Michał Marcinkiewicz nie potrafił nam dzisiaj potwierdzić. Jak zapewnił, zrobi to jutro.
Komentarze