Trwa święto miasta, czyli Dni Gorzowa nad Wartą. Wczoraj m.in. wielu mieszkańców bawiło się na Wesołek wdówce, wystawianej przez Operę Śląską. Był to prezent dla tych melomanów, którzy by wysłuchać opery czy operetki, wyjeżdżać muszą daleko za miasto. Co prawda nie wszystkie bilety zostały wykupione, jednak na brak zainteresowania operetką nikt narzekać nie mógł.
Jak mówili nam gorzowianie oglądający Wesołą wdówkę, tego typu imprez w naszym mieście brakuje i jeśli już są, to zdecydowanie zbyt rzadko. A ci, którzy chcieli coś nieco bardziej lekkiego, mogli wczoraj posłuchać koncertu Anity Lipnickiej i Johna Portera. Ich występ rozpoczął się z ponad godzinnym opóźnieniem. Już jednak po kilku utworach gorzowianie zapomnieli o długim oczekiwaniu i poddali się muzyce i zabawie. Udało nam się porozmawiać z Anitą Lipnicką jeszcze przed rozpoczęciem koncertu. Artystka zapowiedziała między innymi, że zarówno ona jak i Porter, rozpoczynają pracę nad solowymi płytami. Lipnicka i Porter mięli przed kim występować. Na Nadwarciańskim Bulwarze zjawiło się bowiem kilka tysięcy gorzowian.
Komentarze