Ordynatorzy gorzowskiego szpitala narzekają na brak personelu. Coraz częściej mają problemy z układaniem grafika pracy na poszczególnych oddziałach. Większość woli mieć spokojną pracę w ambulatorium czy poradni. Praca na oddziale jest bardzo odpowiedzialna, jest dużo roszczeń sądowych i lekarze coraz częściej unikają takiej presji- mówi ordynator oddziału ginekologiczno- położniczego dr Jarosław Sroka. Dyrektor gorzowskiej lecznicy potwierdza- kłopoty zaczęły się rok temu, gdy w życie weszła unijna dyrektywa, określająca czas pracy medyków.
Jak mówi dr Andrzej Szmit lekarze to skostniałe środowisko, mało zainteresowane zmianami w systemie pracy. Np. wszelkie prośby dotyczące przejścia na system 12-godzinny spotyka się z dużym oporem. Tymczasem jeśli nie zaczniemy zmieniać systemu pracy, źle się to skończy dla całego społeczeństwa"- mówi dyrektor Szmit.
Przypomnijmy: według unijnej dyrektywy, dotyczącej regulacji czasu pracy lekarzy, dyrektorzy placówek mają do wyboru trzy wyjścia: kontrakty, zmianowy system pracy lub tzw. opcja opt-out, czyli lekarze pozostają na etatach, ale godzą się na pracę w nadgodzinach.
W gorzowskim szpitalu zatrudnionych jest 1700. pracowników, wśród nich około 40. procent to lekarze.
Komentarze