Każdego dnia gorzowscy policjanci sprawdzają, czy właściciele zamkniętych w miniony weekend sklepów z dopalaczami nie wznowili działalności. Okazuje się, że czujność zachowują także sami mieszkańcy. - Wczoraj odebraliśmy kilka sygnałów, że na jednym ze sklepów nie ma plomby. Funkcjonariusze sprawdzili punkt. Okazało się, że plomby nie ma, bo sklep został zamknięty przed przeprowadzonymi kontrolami - mówi Marcin Waliszewski z Komendy Wojewódzkiej Policji.
Policjanci zapewniają, że wciąż kontrolują, czy właściciele sklepów z dopalaczami stosują się do decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego. Pierwszy przypadek złamania zaleceń w naszym województwie miał miejsce wczoraj w Słubicach. Po anonimowym sygnale policjanci zatrzymali właściciela sklepu z dopalaczami, który zerwał plomby i otworzył swój sklep. 37-letni mieszkaniec Gorzowa usłyszał zarzut, odmówił jednak składania wyjaśnień.
Komentarze