Chwile grozy przeżył dzisiaj jeden z kierowców autobusu MZK, kiedy po ukończonym kursie, już w drodze do zajezdni, z układu hamulcowego zaczął się wydobywać dym. Jak mówi rzecznik Miejskiego Zakładu Komunikacji - Marcin Pejski - w tym przypadku przydała się wiedza ze szkolenia, które kierowcom MZK zorganizowali niedawno gorzowscy strażacy. ""Pojawił się dym, bo zablokowały się hamulce. Kierowca schłodził cały układ pianą z gaśnicy i dzięki temu nie doszło do pożaru"" - dodaje. Zagrożenia nie było, bo w pojeździe nie było już pasażerów. To nieszczęśliwy wypadek, gdyż każdy autobus po ukończonych kursach codziennie przechodzi przegląd techniczny - wyjaśnia rzecznik.
Komentarze