Nie będzie pomostu cumowniczego przy remontowanym wschodnim bulwarze. Miasto i projektant zrezygnowali z tego elementu po negatywnej opinii administracji drogi wodnej Warty. Nie zrezygnowano natomiast z kształtu urządzeń do cumowania - mimo uwag wodniaków będą to granitowe kule. - Projektant zmodyfikował jedynie nieco swoją wizję: z kul mają wychodzić pachoły, wokół których będzie można owinąć liny - mówi kierownik budowy Andrzej Wysoczański.
Jerzy Hopfer z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu wyjaśnia, że w poprzek rzeki nie można budować nic, co utrudniłoby przepływ wielkiej wody czy przebieg zjawisk lodowych. To samo dotyczy kuriozalnych - jego zdaniem - kul granitowych, do których statki mają cumować. Dolny taras zalewany jest przez wysoką wodę i mogą znajdować się tam jedynie proste urządzenia: pachoły, pierścienie i haki. - Do kul jeszcze nikt nigdzie nie cumował. Gorzów nie może być miejscem, gdzie wszystko jest inaczej, aniżeli w normalnym świecie - dodaje zirytowany kapitan "Kuny". Wspomina, że przed laty, gdy przy dawnym murze oporowym budowano skarpę i półkę nad rzeką, założono, że w Gorzowie nie będą stawać statki, więc nie zrobiono żadnych urządzeń cumowniczych. - Teraz zwracamy się twarzą do rzeki, ale nie można opierać się jedynie na wizjach architektów, bez zachowania zasad wiedzy hydrotechnicznej - dodaje Jerzy Hopfer. Zwraca też uwagę na to, że przy takiej inwestycji miasto powinno nawiązać dobrą współpracę z administracją Warty. Pracujące na nabrzeżu koparki można by wykorzystać do wybrania zalegających wzdłuż brzegu kamieni. Do RZGW w Poznaniu należą też betonowe stopnie nad samą rzeką, nierówne i w kilku miejscach nadkruszone. Czy jest szansa na to, że poprawi się ich estetyka, a także warunki do cumowania przy nabrzeżu?
Komentarze