Prokuratura i policja sprawdzają czy zdrowie i życie pracowników TPV nie było zagrożone, czy nie doszło tam do wypadku przy pracy. Jak powiedział nam Dariusz Domarecki - rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie, na terenie zakładu już wczoraj sprawę badał śledczy. Jednak ze względu na panujące tam warunki, oględziny nie były możliwe" - dodał. Dlatego dziś znowu pojedzie tam prokurator. Jak mówił Domarecki w tej sprawie gromadzona jest też odpowiednia dokumentacja. Te relacje z miejsca zdarzenia, przebiegu i przyczyn tego stanu rzeczy są różne - często sprzeczne. Dlatego w tym zakresie musimy dokonać jednoznacznych ustaleń i podjąć decyzje co do dalszego biegu postępowania" - tłumaczył prokurator.
Przypominamy, wczoraj kilkunastu pracowników firmy TPV trafiło do szpitala z objawami
zatrucia. Osoby te skarżyły się na bóle głowy i duszności. Lekarze zatrzymali ich na 24-godzinnej obserwacji. Do zdarzenia doszło podczas prac budowlanych. Do utwardzania podłóg w sąsiedniej hali użyto środka o nazwie Panbexil. Nie jest to substancja trująca czy toksyczna, ale szkodliwa" - mówił nam z-ca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego Waldemar Kaak. Miejsce zdarzenia kontrolowali już też m.in. inspektorzy pracy i sanepidu.
Jak sprawdziliśmy w szpitalu, stan pacjentów się poprawia. Część z nich dzisiaj opuszcza lecznicę. Jedna z kobiet jest w stanie średnio ciężkim" - powiedział nam z-ca dyrektora do spraw lecznictwa. Jej stan się też systematycznie poprawia" - dodał. Jest też grupa osób, które w dalszym ciągu uskarżają się na dolegliwości.
Komentarze