Analizujemy przyczyny wypadku i jeżeli część winy leży po naszej stronie to poniesiemy tego konsekwencje - twierdzi kierownictwo gorzowskiej TPV. W wyjaśnianie środowego wypadku w fabryce zaangażowane są Państwowa Inspekcja Pracy oraz służby zakładowe BHP. Przypomnijmy, do wypadku doszło, gdy jeden z pracowników próbował naprawić jedną z bram wjazdowych. Teraz trzeba sprawdzić, dlaczego ciężki elektryczny silnik otwierający bramę spadł na głowę 30-letniego elektryka oraz w jakich warunkach pracował pracownik fabryki. - Zależy nam na jak dokładniejszym wyjaśnieniu całej sprawy - mówi Elżbieta Malicka, kierownik zasobów ludzkich w TPV.
Poszkodowany pracownik trafił z poważnym urazem głowy do gorzowskiego szpitala. Tam był operowany. Kierownictwo fabryki chce zatrudnić psychologa, który mógłby pomóc rodzinie poszkodowanego i jego kolegom z pracy. - Ponadto chcemy pomóc materialnie jego rodzinie - mówi Elżbieta Malicka.
Elżbieta Malicka potwierdziła nam, że z zajmowania się tą sprawą został wyłączony jeden z pracowników BHP w fabryce TPV. Ponieważ jest spokrewniony z jednym z pracowników Państwowej Inspekcji Pracy.
Komentarze