Miał być jarmark wileński w centrum miasta, zainteresowanie gorzowian i konkurs z nagrodami na największą i najpiękniejszą palmę wielkanocną. Najpierw jarmark wyprowadzono ze Starego Rynku na przystanek autobusowy przy Wodnej, gdzie znalazło go niewielu gorzowian. A dziś wielkim niewypałem okazał się konkurs na palmę nie było z czego wybierać, bo nie zgłoszono żadnej palmy.
Orkiestra przygrywała skonsternowanym organizatorom. Jarmarkiem zajmuje się Ośrodek Sportu i Rekreacji, ale decyzję o lokalizacji namiotów podjęło miasto. To właśnie złe usytuowanie namiotów zdaniem organizatora - jest przyczyną słabego zainteresowania wizytą i ofertą gości z Wilna. Dyrektor ośrodka, Zygmunt Baś liczy jednak na to, że tegoroczne doświadczenie da władzom Gorzowa do myślenia i wileński jarmark będzie mógł w przyszłym roku zająć tradycyjne miejsce na Starym Rynku. Problemem może się jednak okazać brak chętnych do wystawiania swoich produktów. Pani Milda, która z Wilna do Gorzowa przyjeżdża przed Wielkanocą od czterech lat, zapowiada, że w tym roku jest tu po raz ostatni. Narzeka na brak zainteresowania, zmianę lokalizacji na taką, do jakiej nie są przyzwyczajeni gorzowianie. "To była zła decyzja. Gorzowowi bardzo dziękujemy, ale Wilno do Gorzowa już więcej nie przyjedzie" - oceniała.
Komentarze