Taksówkarze jednej z gorzowskich korporacji nie uczestniczyli w rozprowadzaniu dopalaczy w mieście - informuje Powiatowy Inspektor Sanitarny. Na początku grudnia Gorzowska policja wraz z Sanepidem bada sprawę nielegalnej sprzedaży dopalaczy w mieście. Ich rozprowadzaniem miało zajmować się kilku taksówkarzy z jednej z gorzowskich korporacji. Towar, według informacji, które dotarły do policjantów, miał pochodzić z jednego z zamkniętych na początku października sklepów przy ul. Lutyckiej. - Informacja, po sprawdzeniu okazała się nieprawdziwa. Budynek wydzierżawiła firma i taksówkarze mają tam swoją dyspozytornie. Po prostu osoba, która zgłaszała sprawę nie wiedziała, że w budynku zmienił się dzierżawca - mówi Powiatowy Inspektor Sanitarny Dorota Konaszczuk.
Policja i Sanepid zajęły się sprawą po zgłoszeniu od mieszkańców. A my przypominamy, że wytwarzanie i sprzedaż dopalaczy są zakazane. Każdy, kto złamie przepis, zapłaci od 20 tys. do 1 mln zł kary.
Komentarze