To normalne szpitalne procedury - tak sytuację, która miała miejsce w szpitalu przy ulicy Dekerta, wyjaśnia lekarz, który odmówił wczoraj udzielenia pomocy chorej 86-letniej kobiecie, ponieważ ta nie została przywieziona do lecznicy karetką pogotowia, a przez rodzinę.
Rzecznik szpitala Krzysztof Cichowlas tłumaczy, że szpital ma obowiązek udzielenia pomocy każdemu, ale tylko w sytuacjach zagrożenia życia, natomiast tu takiej nie było. Przypadkami bólowymi i nagłymi zajmuje się ambulatorium przy ulicy Walczaka. Andrzej Szmit konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny ratunkowej mówi, że konflikty na linii lekarz pacjent zdarzają się, ale nie może być takiej sytuacji, że są ważniejsze od zdrowia. "Uważam, że ktoś powinien się tym zająć" dodaje Andrzej Szmit. Wysłał on już pismo do wojewody, by ta wszczęła postępowanie sprawdzające, czy w szpitalu procedury funkcjonują prawidłowo.
Sprawą z urzędu zajmie się gorzowska prokuratura. Będzie sprawdzać czy w tym przypadku nie doszło do nieudzielania pomocy osobie narażonej na utratę zdrowia lub życia.
Komentarze