Sześciolatek z objawami sepsy trafił przed północą do gorzowskiego szpitala. Choroba rozwinęła się błyskawicznie. Do lecznicy nieprzytomne dziecko przywiózł lekarz rodzinny, u którego rodzice malucha szukali pomocy. Dziecko było umierające. Po zastosowaniu kuracji dwoma antybiotykami, jego stan poprawił się na tyle, że mogło zostać przewiezione do kliniki w Poznaniu.
"Około 20. osób, w tym pacjentów pediatrii i kierowcę, który wiózł malucha do Poznania, również objęto profilaktyczną kuracją antybiotykową" - mówi nam rzecznik lecznicy Krzysztof Cichowlas.
Podobnie dzieje się z dziećmi, które jeszcze w piątek, razem z chorym chłopcem, uczestniczyły w zajęciach w przedszkolu. Dyrekcja placówki od rana dzwoniła do rodziców przedszkolaków, a ci odwiedzali lekarzy rodzinnych. Powiadomiona jest także Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna.
W Gorzowie, w tym roku to już kolejny przypadek sepsy. W kwietniu 14-letni gimnazjalista po kilkunastu dniach walki z posocznicą zmarł. Miesiąc temu w szpitalu na sepsę zmarła 47-letnia gorzowianka. Rok temu z kolei swoje żniwo choroba zebrała wśród żołnierzy z jednostki wojskowej w Skwierzynie.
"Sepsa jest groźna, ale występuje rzadko i można w porę odczytać jej objawy" - mówi doktor Beata Szyszka-Jędrachowicz z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Zachorować może każdy człowiek, choć najczęściej zakażenie dotyka dzieci do 4 roku życia i młodzież. Zakażeniu sprzyja używanie wspólnych naczyń, sztućców, picie z jednej butelki, a także przebywanie w zatłoczonych pomieszczeniach np. dyskotekach. Podstawą zapobiegania jest przede wszystkim higiena osobista.
Komentarze