Fascynujące zdjęcia i niesamowite historie, a w tle egzotyczna muzyka i świece. Taki klimat panował na spotkaniu z Jarosławem Skowronem i Grzegorzem Kukurowskim, lubuskimi himalaistami, którzy szczęśliwie wrócili z wyprawy, podczas której zdobyli Nirekhę. Szczyt ten leży niedaleko najwyższej góry świata i ma wysokość 6159 metrów.
W wyprawie naszym himalaistom towarzyszyła ekipa z Warszawy, jednak komplikacje jzwiązane m.in. z pogodą sprawiły, że wrócili. W rezultacie tylko Jarosław Skowron i Grzegorz Kukurowski wspieli się na Nirekhę. Jak opowiadają- jednym z wielu ciekawych przeżyć był przelot miejscowymi liniami lotniczymi, które nie dysponują najnowszymi maszynami. Obawy dodatkowo wzbudzał fakt, że dwa tygodnie przed polską wyprawą zginęli tam czlonkowie ekipy z Niemiec i Szwajcarii. Sala, w której odbywało się spotkanie z himalaistami, była wypałniona po brzegi. Jak sami mówią byli zaskoczeni tak licznym przybyciem. Żartowali, że obawiali się o frekfencję, bo konkurencję zrobili im piłkarze ręczni, którzy rozgrywali mecz z Chorwacją.
Komentarze