Sprawa zniknięcia pieniędzy z nauczycielskiej Kasy Zapomogowo - Pożyczkowej - zawieszona. Po blisko dwóch latach funkcjonariuszom nie udało się zatrzymać kobiety, która w Kasie zajmowała się zbieraniem nauczycielskich oszczędności. Przypomnijmy, w 2008 roku księgowa przywłaszczyła sobie cały wkład i uciekła. A suma była niemała, bo wynosiła ponad 160 tysięcy złotych i jak mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie - Dariusz Domarecki - na tym liczenie wkładów się nie skończyło.
Części nauczycieli udało się pieniądze odzyskać. - Niektórzy członkowie Kasy złożyli pozwy cywilne, Sąd przyznał im rację i oszczędności do nich wróciły. Niestety, zabezpieczonych na koncie środków było za mało, aby pokryć wszystkie roszczenia - mówi Barbara Zajbert - przewodnicząca nauczycielskiej ""Solidarności"".
Prokuratura uspokaja, że sprawa nie ma szans na przedawnienie. - Zdarza się, że poszukujemy podejrzanego kilka lat, ale w końcu udaje się go zatrzymać - dodaje prokurator Domarecki. W tym przypadku zarzuty przedawnią się dopiero po 25 latach, a byłej księgowej nauczycielskiej Kasy Zapomogowo Pożyczkowej grozi do 8 lat więzienia.
Komentarze