Sprawa się jeszcze nie rozpoczęła i nie prędko trafi na sądową wokandę. Chodzi o głośną aferę budowlaną, w której na ławie oskarżonych zasiądą byli i obecni urzędnicy, a także przedsiębiorcy. Wędrówek z sądu do sądu, o jakich już informowaliśmy najprawdopodobniej jeszcze nie koniec. Jak się dziś dowiedzieliśmy, Sąd Rejonowy stara się o przeniesienie tej sprawy do innego okręgu w Polsce.
Jest już postanowienie w tej sprawie, które zostanie skierowane do Sądu Najwyższego. Od jego decyzji zależy czy sprawa zostanie w naszym mieście czy rozpatrzy ją inny, równorzędny sąd. Dlaczego? "Przez powiązania" - tłumaczy wiceprezes Sądu Okręgowego w Gorzowie, sędzia Roman Makowski. "Przy lokalizacji Sądu Rejonowego przy Chopina niezbędne były kontakty m.in. z Urzędem Miasta, potrzebni byli wykonawcy" - mówił. Niektórzy oskarżeni reprezentują instytucje, z którymi w sprawie np. remontów musieli kontaktować się przedstawiciele sądu.
Ta sprawa, choć jeszcze się nie rozpoczęła przed sądem ma już długą historię. Akt oskarżenia z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie trafił do Sądu Rejonowego w Gorzowie, potem został odesłany do Sądu Okręgowego. Tam z kolei wydano postanowienie, by sprawę przesłać ponowni do "rejonu".
Podejrzanymi w aferze budowlanej są m.in. prezydent Gorzowa, były wojewoda lubuski Andrzej K. oraz szefowie kilku firm budowlanych.
Komentarze