"S.O.S. dla polskich rzek" - taki napis w trzech językach widnieje na banerze, z którym od kilku dni pływa gorzowski zabytkowy lodołamacz "KUNA". W ten sposób statek przyłącza się do apelu ludzi związanych z żeglugą śródlądową, którzy w codziennej pracy obserwują zaniedbania w gospodarowaniu rzekami.Wiceprezes Związku Polskich Armatorów Śródlądowych - Jerzy Hopfer tłumaczy, że mitem są argumenty ekologów, jakoby armatorom chodziło o betonowanie rzek. Pozostawianie jednak rzek zupełnie samych sobie i pozwalanie na tzw. renaturyzację koryt jest groźne.
"Nie chodzi już tylko o możliwość uprawiania żeglugi, ale o bezpieczeństwo ludzi" - mówi kapitan "KUNY". Dodaje, że o skali zaniedbań świadczy fakt, iż ostatnia tzw. "janówka", czyli typowe niegdyś letnie wezbrania na południu Polski, doprowadziła do powodzi o rozmiarach katastrofy.
Jerzy Hopfer dodaje, że złe gospodarowanie wodami w Polsce i w efekcie nietrzymanie właściwych parametrów dróg wodnych uniemożliwiło w ubiegłym roku powrót "KUNY" ze Szczecina. W tym roku wezbrania na południu gwarantują gorzowskiemu statkowi dobry sezon. Dlatego Stowarzyszenie Wodniaków Gorzowskich zaprasza do zwiedzania statku podczas rejsów dziś i jutro o 12:00 i 15:00. "KUNA" zacumuje przy nowym bulwarze.
Komentarze