Gorzowianie nie obawiają się, że skażone dioksynami mięso z Irlandii trafiło do gorzowskich sklepów i spokojnie kupują wybory mięsne, jak dawniej. Niektóre, zwłaszcza starsze mieszkanki mówią, że nie wiadomo ile w tych doniesieniach jest prawdy. Poza tym doskonale wiedzą, że aby doszło do zatrucia trzeba zjeść kilkadziesiąt kilogramów mięsa. Nasze rozmówczynie ufają służbom, które kontrolują i wprowadzają mięso na rynek. Choć są i takie panie, które na wszelki wypadek planują dłuższe gotowanie czy duszenie kupionej wieprzowinki.
Potencjalnie skażone mięso trafiło do hurtowni na Mazowszu, w Wielkopolsce i w Łódzkiem. Wciąż trwają poszukiwania ponad 500.ton skażonego mięsa.
Komentarze