""Słowo nie stało się jeszcze ciałem"" - tak o pogłoskach na temat sporych zwolnień w gorzowskiej fabryce SE Bordnetze Polska mówi w naszej porannej rozmowie przewodniczący gorzowskiej Solidarności - Jarosław Porwich. To duża firma, tego typu pogłoski pojawiają się z różnych źródeł, ale oficjalne pismo w tej sprawie do nas nie wpłynęło - dodaje. Zaraz po dzisiejszej rozmowie - podobnie jak wczoraj - rozdzwoniły się w naszej redakcji telefony od byłych lub jeszcze pracujących w SE Bordnetze osób. - Fakt, zwolnień grupowych nie ma, ale od początku tego roku gro osób nie ma przedłużanych umów. W ten sposób liczba zatrudnionych uszczupla się, a pracodawca nie musi płacić odpraw - mówią słuchacze. Jak wyjaśniają, od początku tego roku pracownikom nie przedłuża się umów o pracę i dzięki temu o zwolnieniach grupowych nie ma mowy. - Część produkcji została przeniesiona do Skwierzyny, albo i za granicę, dlatego docelowo w Gorzowie ma pozostać tylko logistyka - dodają inni. Przypomnijmy, cała sprawa wypłynęła podczas wczorajszej rozmowy na naszej antenie z senatorem PO Henrykiem Maciejem Woźniakiem, który powiedział o pogłoskach na temat planowanym zwolnieniu w SE Bordnetze dwóch tysięcy osób. Wiadomości tych nie potwierdził Franciszek Urbanowicz - dyrektor do spraw personalnych SE Bordnetze. - Szkoda, że senator przed rozpowszechnianiem takich rzeczy nie sprawdził ich u źródła - podkreślił dyrektor. - Nie posiadam żadnych oficjalnych informacji o planowanych zwolnieniach w tej firmie - odpowiedział nam też prezydent - Tadeusz Jędrzejczak. Sprawę wyjaśnialiśmy też w Powiatowym Urzędzie Pracy, który zawiadomienie o planowanych zwolnieniach grupowych powinien otrzymać. Jak ustaliliśmy - takie zawiadomienie nie wpłynęło. Temat jest jednak gorący.
Komentarze