45 minut później niż planowano w szczecińskim sądzie ruszyła rozprawa apelacyjna w gorzowskiej aferze budowlanej. Na godz. 9 nie dojechał jeden z sędziów ze składu orzekającego.
Na rozstrzygnięcie apelacji czeka 15 oskarżonych, a wśród nich prezydent Gorzowa . Tadeusz Jędrzejczak jest w sądzie, tradycyjnie - w otoczeniu swoich współpracowników. Prezydent jest skupiony, ale wydaje się pewny swego. Nie jest tajemnicą, że jego obrońca, podobnie jak adwokaci pozostałych skarżonych, będą na cel brali - ich zdaniem - pełną błędów opinię biegłej Teresy Paczkowskiej. Opinia jest kluczowym dokumentem w tym rozdaniu.
Od czego rozpocznie się dziś sprawa? Z pewnością sędzia Janusz Jaromin będzie musiał zreferować to, co do tej pory w apelacji się wydarzyło, także apelacje obrońców- to może potrwać kilka godzin. Sędzia musi też jeszcze rozpatrzyć wnioski adwokatów. A ci, na przykład obrońcy T. Jędrzejczaka, domagają się włączenia do sprawy dowodów - kilkudziesięciu dokumentów, które mają świadczyć na korzyść prezydenta.
Jeśli sąd podzieli wątpliwości obrońców i jeśli opinia zostanie podważona, to sprawa może wrócić do ponownego rozpatrzenia w prokuraturze, a nie do pierwszej instancji. To jeden ze scenariuszy.
O 12.00 sąd zaplanował wezwać w roli świadków cztery osoby, wymienione w opinii biegłej. To m.in. mąż biegłej Wiesław Paczkowski. Biegła nie zgłosiła prokuraturze i sądowi, że przy konstruowaniu swojej opinii korzystała z pomocy innych osób, w tym właśnie męża.
Komentarze opinie