Przed gorzowskim sądem rejonowym rozpoczął się proces z powództwa wiceprzewodniczącego Rady Miasta - Arkadiusza Marcinkiewicza przeciwko Jolancie Cieśli - rzecznikowi prasowemu Urzędu Miasta. Marcinkiewicz zarzuca Jolancie Cieśli, że ta ujawniając w trakcie konferencji prasowej szczegóły transakcji kupna, a następnie sprzedaży gruntu pod kinem Kopernik, złamała ustawę o ochronie danych osobowych.
Kwota 3 mln zł, które zarobił na transakcji kupna-sprzedaży, mogła nasunąć przestępcom myśl ewentualnego porwania dla okupu najmłodszego syna - przekonywał przed sądem wiceprzewodniczący. Jak powiedziała podczas procesu prokurator Renata Trzosek, rzecznik na konferencji prasowej 11. lipca przekroczyła swoje uprawnienia i udostępniła osobom nieupoważnionym dane osobowe Arkadiusza Marcinkiewicza Jolanta Cieśla przyznała, że konferencja została zwołana na polecenie ówczesnego wiceprezydenta Tadeusza Jankowskiego. Otrzymałam do ręki akt notarialny. Prezydent Jankowski powiedział, że mam poinformować media o treści tego aktu. Arkadiusz Marcinkiewicz zaznaczył także dzisiaj, że poza tym, że jest radnym z 16-letnim stażem, jest też przedsiębiorcą. Dane o moich dochodach są przekazywane do wiadomości publicznej poprzez oświadczenia majątkowe. Dane, o których mówimy dzisiaj, zostały ujawnione 11. lipca, a więc dużo wcześniej niż miałem obowiązek to zrobić. Wezwany na świadka ówczesny wiceprezydent Gorzowa Tadeusz Jankowski przyznał, że polecił Cieśli upublicznić akt notarialny z podaniem nazwiska radnego i wysokości kwoty kupna i sprzedaży. Przyznał ponadto, że urzędnicy miejscy pokazali mu akt notarialny, jako swego rodzaju ciekawostkę. Nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób chronione powinny być tak ważne dokumenty. Sąd postanowił wezwać na kolejną rozprawę m.in. wiceprezydent Ewę Piekarz, w której gestii leżą sprawy związane z kupnem bądź sprzedażą gruntów i nieruchomości.
Komentarze