Bardzo ciężki czas - tak o mijającym roku mówi prezydent Gorzowa, dzisiejszy gość Batavia Cafe. Zdaniem Tadeusza Jędrzejczaka największymi bolączkami tego roku były trudności z rozstrzyganiem przetargów na miejskie inwestycje, skutki kryzysu finansowego, które Gorzów zaczyna odczuwać i wpadki personalne miejskich urzędników. Rok 2008 to także czas, kiedy zaczął się proces w tzw. gorzowskiej aferze budowlanej, w której prezydent jest jednym z oskarżonych. Czy nie żałuje, że wcześniej nie zrezygnował z urzędu, by uniknąć całego zamieszania wokół swojej osoby? Tadeusz Jędrzejczak odpowiada, że żałuje, że proces w ogóle się rozpoczął.
"Cały proces oparty jest na zeznaniach dwóch ludzi, którzy przez lata dostawali zlecenia z miasta bez przetargów, ja to przerwałem i firmy upadły. Kiedy zaczęło się szukanie winnego - wskazano kogoś, kto dla prokuratury, ABW i policjantów z Komendy Wojewódzkiej jest gratką i powodem do awansów i nagród. Żałuję, że prokurator nie zweryfikował zeznań, wystarczyło wziąć dokumenty i sparwdzić jak naprawdę było" - mówi adeusz Jędrzejczak.
Jak dodaje, bardzo bolą go też tegoroczne sprawy związane z urzędnikami- w tym roku dyscyplinarnie zwolniono dyrektora OSiRu, odwołano Leszka Rybkę z funkcji prezesa PWiK, a sekretarz miasta został zatrzymany przez policję po użyciu alkoholu.
Prezydent z niepokojem mówi także o skutkach kryzysu finansowego. "Jeśli spadek produkcji samochódw w Europie Zachodniej się utrzyma, obawiamy się o nasze gorzowskie fabryki".
Wśród plusów tego roku prezydent wymienia inwestycje: stadion żużlowy, piłkarski przy Olimpijskiej, remont Łaźni, szereg remontów ulic, wśród nich Kwiatowej, Piłsudskiego czy Sikorskiego.
Komentarze