Przewoźnicy i koncesjonariusze krytykują zmiany drogowych opłat i ich stawki. Resort przekonuje, że będą społecznie akceptowalne.
W poniedziałek minął termin przedstawienia Ministerstwu Transportu uwag dotyczących zmian w ustawach drogowych i autostradowych. Najwięcej emocji budzi wprowadzenie opłat na ekspresówkach.
"Nasze zastrzeżenia dotyczą m.in. planów objęcia opłatami pojazdów o masie powyżej 3,5 tony po autostradach i drogach ekspresowych. Spowoduje to powrót transportu drogowego na drogi krajowe i samorządowe - mówi Tadeusz Wilk z Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.
Natomiast koncesjonariusze mogą żądać odszkodowań. "Ministerstwo samo przyznaje, że zniesienie winiet dla aut ciężarowych i przywrócenie opłat spowoduje przeniesienie aż 65% pojazdów na drogi lokalne. W umowie mamy zapisane, że decyzje urzędników nie mogą pogorszyć kondycji koncesjonariusza, a odpływ tak znaczącej liczby samochodów to spowoduje - twierdzi Tomasz Niemczyński, prezes Stalexport Autostrada Małopolska.
Proponowane zmiany mają być pierwszym krokiem do wdrożenia systemu opłat elektronicznych. Resort w uzasadnieniu nowelizacji przekonuje, że ich wprowadzenie zarówno na autostradach, jak i ekspresówkach zagwarantuje zdecydowanie więcej wpływów Krajowemu Funduszowi Drogowemu (KFD), niż obecnie funkcjonujące winiety. Resort twierdzi, że obecny projekt nie przewiduje opłat elektronicznych dla aut osobowych, których kierowcy mają płacić tylko na autostradach. Wpływy do KFD resort liczy jednak na podstawie cen dla aut lżejszych niż 3,5 tony, czyli osobowych. Zakłada, że przy 20 gr/km w latach 2011-20 sięgną nawet 40 mld zł. Obecne stawki dla aut osobowych na autostradach są jednak wyższe. Czy przy bardzo wysokich kosztach budowy dróg zakładane wpływy okażą się realne?
Komentarze