Jak zapowiedział, tak zrobił. Dyrektor gorzowskiego szpitala szuka sposobów na zmniejszenie tłoku na oddziale dziecięcym. Na pediatrii, na której jest 56 łóżek, przebywa około 70. małych pacjentów. Liczbę tę podwajają czuwający przy maluchach rodzice. Decyzją dyrektora, od dziś przy jednym dziecku może przebywać tylko jedna osoba dorosła. Dyrektor zapowiedział też interwencję w NFZ. Wczoraj informowaliśmy o dramatycznej sytuacji na oddziale. Łóżka dla dzieci ustawiane były nawet w świetlicy i kuchni. Zdesperowani rodzice interweniowali u lekarzy i pielęgniarek. Wygląda na to, że teraz się to na nich zemści. Dyrektor wprowadził zakaz odwiedzin. "Nie bardzo mnie to będzie interesowało, co zrobią rodzice. Niech się awanturują, ale ze mną, nie z lekarzami, niech pozwolą im spokojnie pracować".
Dyrektor Andrzej Szmit twierdzi, że rodzice "napastowali" lekarzy swoimi pretensjami. Poza tym przy jednym dziecku często w tym samym czasie czuwali i mama i tata. A to nie poprawiało sytuacji na oddziale.
Przypomnijmy - wczoraj rozmawialiśmy m.in. ze zdesperowanym tatą 2-miesięcznego dziecka, które miało zapalenie płuc. Położono je w kuchni. Dziś na warunki skarżyła nam się mama, której 2-letnia córeczka leży w świetlicy.
Dziś wprowadzono już zakaz odwiedzin. Wygląda to tak, że z dzieckiem może przebywać tylko jeden z rodziców.
"Przez ostatnie pół roku oddział dziecięcy gorzowskiego szpitala wypracowuje 150 procent normy" - tłumaczy tymczasem dyrektor Szmit. Oddziały pediatryczne pozamykano w większości okolicznych szpitali, dlatego więcej dzieci z ościennych miejscowości trafia do Gorzowa. Gorzowski oddział dziecięcy ma pod sobą teren z 500. tysiącami mieszkańców - dodaje dyrektor. Zapowiada, że nie zostawi tak tej sytuacji, bo to karygodne, będzie dzwonił do Narodowego Funduszu Zdrowia, a do Zielonej Góry pojedzie jutro. Dyrektor Szmit dodaje, że przepełnienie na oddziale dziecięcym może potrwać nawet do dwóch tygodni. W tej chwili część dzieci została przeniesiona na chirurgię dziecięcą. Będą także tymczasowe zmiany w zasadach przyjęć na Szpitalny Oddział Ratunkowy - przyjmowani będą pacjenci nie od 18., a od 14. roku życia. Dyrektor Szmit największe pretensje ma do zarządzających szpitalem przed nim. Wcześniej oddział dziecięcy miał ponad 150 łóżek, teraz ma ich 56.
Komentarze