Grupa mieszkańców Gorzowa domaga się zamknięcia punktów sprzedaży dopalaczy oraz wydania zakazu otwierania kolejnych takich sklepów. Do Rady Miasta wpłynął w tej sprawie list podpisany przez ""Rodziców dzieci miasta Gorzowa"". W piśmie czytamy m.in.: ""nasze dzieci kupują legalnie narkotyki, tzw. dopalacze, które niszczą sukcesywnie ich młody organizm"". Sygnatariusze listu proszą radnych ""o ostrą reakcje na zgłoszony problem"" - Niestety, miasto nic w tej sprawie nie może zrobić, dopóki sytuacji nie zmieni ustawodawca - mówi rzecznik prasowy magistratu Jolanta Cieśla.
Odwiedziliśmy jeden z gorzowskich punktów sprzedaży dopalaczy. Szyld nad drzwiami informuje, że to sklep kolekcjonerski. - Zagląda tu nie tylko młodzież, ale i np. 50-latkowie - mówi pani Katarzyna. Po co kupują? - No, wiadomo... Czasami pytają, które mocniej kopie - uśmiecha się sprzedawczyni.
Od jutra zacznie obowiązywać zakaz sprzedaży mefedronu - w Polsce będzie on nielegalny i zaklasyfikowany jako substancja psychotropowa. W punkcie, który odwiedziliśmy, już został wycofany ze sprzedaży. - Pewnie jednak wkrótce wprowadzą coś nowego - stwierdza pani Katarzyna.
Komentarze