To, że gorzowianie są zadowoleni z atmosfery panującej w ich miejscach pracy już wiemy. Dowiodły tego badania, przeprowadzone na reprezentatywnej grupie mieszkańców przez Wyższą Szkołę Biznesu. Nie wiemy natomiast, czy są zadowoleni ze swoich zarobków. Jednak jak wynika ze złożonych za ubiegły rok zeznań podatkowych, wcale nie jest tak źle.
Jak mówi naczelnik Urzędu Skarbowego w Gorzowie Waldemar Styrcula, są też rekordziści w zapłaconym za ubiegły rok podatku. Jeśli chodzi o najbardziej popularny PIT-37, czyli dotyczący wszystkich tych osób, które są zatrudnione w jakiejś firmie, to największy podatek z tego tytułu w ubiegłym roku wyniósł w Gorzowie 123 tyś zł. Ponad 80 tyś zł zapłaciła osoba, rozliczająca się ze skarbówką z działalności gospodarczej na zasadach ogólnych. Swoistym rekordzistą jest gorzowianin, który w urzędzie zostawił 1 mln 252 tyś zł z tytułu dochodów kapitałowych. Ponad pół miliona zł zapłaciła też osoba rozliczająca się na zasadach podatku liniowego, a ponad 50 tysięcy ryczałtem.
Komentarze