Dzisiejsza sesja była na tyle emocjonująca, że niektórym radnym puściły nerwy. W momencie gdy okazało się, że prezydent opuścił salę sesyjną i nie będzie brał udziału w dyskusji dotyczącej zmian w tegorocznym budżecie, radny niezależny Artur Radziński z mównicy przekonywał kolegów i koleżanki, by nie dali się traktować ""jak stado głupich baranów"".
Okazuje się jednak, że radni nie poczuli się dotknięci słowami Artura Radzińskiego. - Prezydent zwołuje sesję i nie jest na niej obecny. Zdarza się, że nie ma kto odpowiadać na nasze pytania. Były to słowa bardzo emocjonalne, ale nie dziwie się panu Radzińskiemu, że je wypowiedział - mówi radny klubu PO - Jerzy Sobolewski
-Chyba przyzwyczaiłem się do głupot, które czasem podczas sesji wygadują radni - mówi przewodniczący klubu radnych PiS - Mirosław Rawa.
Wiceprzewodniczący Rady Miasta, Paweł Leszczyński, nie dość, że nie poczuł się urażony to uważa wręcz, że Artur Radziński miał prawo do emocji.
Komentarze