Zwiększanie liczby miejsc w gorzowskich przedszkolach to żadne rozwiązanie problemu - uważa szefowa gorzowskiego oddziału ZNP, Barbara Zajbert. Jej zdaniem trzeba działać w miarę szybko, ale w żadnym wypadku nie powiększać grup. Nie będzie można wówczas mówić o efektywności pracy wychowawczej - powiedziała na naszej antenie Barbara Zajbert.
Zupełnie inaczej wygląda praca w grupie dwudziestoosobowej, inaczej w trzydziestoosobowej. Zdaniem szefowej gorzowskiego ZNP w miarę szybkim i stosunkowo tanim rozwiązaniem jest przywrócenie do życia przedszkoli pozamykanych kilka lat temu lub przystosowanie obiektu po byłym Domu Dziecka przy ulicy Walczaka. Tam jeszcze niedawno mieszkały dzieci, a więc obiekt jest w pełni przystosowany do ich potrzeb. Trzeba by było wykonać tylko kilka małych remontów. Ale to i tak taniej i szybciej niż budowa nowego przedszkola zauważa Barbara Zajbert. W pierwszym naborze w gorzowskich przedszkolach zabrakło miejsca dla około 150. maluchów. Od września miasto planuje uruchomienie kolejnych trzech oddziałów grup przedszkolnych. Ale i to nie rozwiąże problemów wszystkich rodziców, których dzieci nie dostały się do przedszkoli.
Komentarze