Względy bezpieczeństwa to argument, którego użyć chcą członkowie Stowarzyszenia Wodniaków i władze Admiry, by odwieść prezydenta od pomysłu przenosin Klubu Sportowego na teren projektowanej mariny. Przypomnijmy, w związku z planami budowy nowego ratusza przy Wale Okrężnym, Tadeusz Jędrzejczak szuka dla młodych kajakarzy i wioślarzy nowego miejsca. Pomysł ulokowania klubu w pobliżu stoczni i portu jachtowego opiniowali dziś na spotkaniu w wydziale inwestycji wodniacy, członkowie zarządu Admiry i projektanci.
Wszyscy byli zgodni, że teren jest zbyt mały, by zaspokoić potrzeby wszystkich użytkowników akwenu, a przede wszystkim - by zapewnić młodym sportowcom bezpieczeństwo.
Kompromis oznaczałby rezygnację z żurawia do wyciągania łodzi na brzeg czy ograniczenie terenu działania stoczni. "Głównie chodzi jednak o bezpieczeństwo młodzieży" - podkreśla członek zarządu Stowarzyszenia Wodniaków Gorzowskich Kuna, Jakub Derech-Krzycki.
Wizja dzieci trenujących w niewielkim basenie dawnego portu wśród motorówek, a nawet dużych statków zawodowych, niepokoi wiceprezesa Admiry, Jerzego Krajewskiego. "Część zawodników to poczatkującyc sportowcy, którzy często mają problemy z równowaga czy sterownością kajaka" - tłumaczy Jerzy Krajewski. Dodaje, że obecna siedziba nie tylko zapewnia trenującym dzieciom lepsze warunki bezpieczeństwa, ale pozwala też na organizacje zawodów i pokazywanie ich gorzowianom. Podkreśla również, że w remont obiektu włożono dotychczas sporo miejskich pieniędzy i modernizowany od kilku lat budynek wreszcie osiągnął niezły standard.
Stanowisko wodniaków i Admiry zastanie teraz przedstawione prezydentowi.
Komentarze