Godziny porannego szczytu, przystanek przy trasie dwóch linii "jedynki" i "trójki" - i aż dwudziestominutowa przerwa w rozkładzie jazdy. To oburzyło panie czekające na tramwaj na przystanku na Rondzie Santockim. "Jak ciepło, to jeszcze można postać, ale zimą, to żadna przyjemność" - mówiła nam gorzowianka.
Sprawdziliśmy kto chce z Ronda Santockiego jechać w kierunku pętli przy Silwanie, jeśli nie zdąży na tramwaj o 8.23, na następny musi czekać dokładnie 20 minut. Jak sie okazało, wszystkiemu winne... śniadanie motorniczych. Jak powiedział nam Leszek Stodolniak z MZK, żeby w czasie wspomnianej przerwy na trasie pojawił się tramwaj, Zakład musiałby mieć jeszcze jednego motorniczego i dodatkowy wóz. "Na razie wprowadzenie zmian w rozkładzie jest niewykonalne, choć będziemy mieć ten problem na uwadze" - mówi Leszek Stodolniak.
Komentarze