Przez 40 minut nasz słuchacz próbował dodzwonić się w tym tygodniu pod numer alarmowy 997. Linia była jednak albo zajęta, albo nikt nie podnosił słuchawki. Całe szczęście, że moja sprawa nie wymagała natychmiastowej interwencji funkcjonariuszy" - mówi Jan Jarosz. Przede wszystkim dziękujemy za każdy sygnał o nieprawidłowościach. Informacja ta już została przekazana komendantowi" - mówi Marek Waraksa z zespołu prasowego lubuskiej policji.
Jak dodaje, sprawdzono połączenia w czasie, kiedy to pod 997 próbował się dodzwonić pan Jan. Jak się okazuje, tylko w ciągu godziny takich połączeń było 60. Oznacza to, że oficer dyżurny był na stanowisku, ale linia jest po prostu przeciążona. Pomysł z przekierowywaniem rozmów na mniej obciążone linie jest dobry, pomyślimy o tym" - dodaje Waraksa.
Komentarze