Prezydent i wiceprzewodniczący Rady Miasta spotkają się w sądzie?
RMG Fm
04/11/2008 22:46
Rozmawiałem z przedsiębiorcami, którzy otwarcie mówili , że nie stają do przetargów w mieście, bo żeby wygrać, trzeba dać łapówkę - mówi gość Batavia Cafe, Arkadiusz Marcinkiewicz, radny PiS. Po tych słowach prezydent Gorzowa nie wykluczył, że sprawa o - jak się wyraził - pomówienie - może mieć swój finał w sądzie.
Nie czarujmy się, w końcówce lat 90. mówiło się w mieście o korupcji, ustawianiu przetargów, łapówkach, choć nie było na to dowodów. Teraz okazuje się, że sprawa może trafić do sądu. Tak mówił dziś Tadeusz Jędrzejczak, donosząc się do słów Arkadiusza Marcinkiewicza. Prezydent Gorzowa nie krył swojego oburzenia. Jego zdaniem, jeśli Marcinkiewicz o czymś wiedział jego obowiązkiem było zawiadomić organy ścigania.
Arkadiusz Marcinkiewicz w programie Batavia Cafe mówił, że gorzowianie, którzy postrzegają działalność prezydenta przez pryzmat tego, co powstaje w mieście, a nie przez niedopatrzenia jego służb, nie widzą wszystkiego. Nie przeczymy, że Gorzów pod rządami Tadeusza Jędrzejczaka się rozwija, ale mógłby rozwijać się lepiej. Np. gdybyśmy odpowiednio wcześnie rozpisali przetarg na CEA, wydalibyśmy 60 mln złotych. Dziś, po zwłoce musimy zapłacić 120 mln"- tłumaczy radny Marcinkiewicz. I dodaje, że w ten sposób mieszkańcy stracili nie wiedząc o tym. Za dodatkowe 60 mln złotych, można było w Gorzowie zrobić o wiele więcej.
Zdaniem Marcinkiewicza, afera budowlana to największa porażka prezydenta Gorzowa, która rzuca się cieniem na całe miasto. Wolelibyśmy by nasze miasto nie było postrzegane jako te, w którym "szaleje korupcja" - dodał radny.
Komentarze