Poszkodowany w ubiegłotygodniowym wypadku pracownik gorzowskiej fabryki TPV nie żyje. Przypomnijmy, do wypadku doszło, gdy 30-letni elektryk próbował naprawić jedną z bram wjazdowych. Wtedy ciężki silnik otwierający bramę spadł mu na głowę. Obrażenia były bardzo poważne. Mimo operacji i opieki lekarskiej w gorzowskim szpitalu mężczyzna zmarł.
Jak się dowiedzieliśmy, 30- latek nie miał wykupionego ubezpieczenia grupowego. Pomóc rodzinie chce teraz kierownictwo fabryki. Mówi Elżbieta Malicka z TPV.
Sprawą zajmie się gorzowska prokuratura. Prokuratorzy sprawdzą, czy zostały należycie dopełnione obowiązki w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. - Pytań jest wiele - powiedział nam Dariusz Domarecki rzecznik prokuratury:
Postępowanie w fabryce prowadzi już Państwowa Inspekcja Pracy. Z wniosków inspektorów skorzysta też prokurator
Za zaniedbania związane z przepisami BHP grozi kara do 3 lat więzienia.
Komentarze