Największy w historii Polski przetarg na zakup samochodów znów został oprotestowany. To opóźni wymianę policyjnej floty.
Dzięki ustawie o modernizacji policji funkcjonariusze mieli w tym roku otrzymać nowe samochody. Na wymianę aut łącznie przeznaczono aż 800 mln zł. Żeby jednak z sypiących się polonezów funkcjonariusze przesiedli się do nowych maszyn, Komenda Główna Policji (KGP) musi uporać się z publicznym przetargiem. A procedura przebiega z problemami. Pierwszy duży przetarg (na zakup 5,2 tys. pojazdów wartych ponad 300 mln zł) unieważniono po protestach. Nowe postępowanie (na 4,3 tys. aut) ruszyło w październiku. W ostatni wtorek specyfikację oprotestowały Peugeot i General Motors (GM), żądając unieważnienia przetargu. Jeśli i tym razem wygrają, zakup znów przesunie się co najmniej o kilka miesięcy.
W poprzednim przetargu policjanci popełnili kilka poważnych błędów, które wytknęło im aż czterech producentów - Ford, Fiat, GM i Peugeot. Protesty uwzględnili najpierw arbitrzy Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), a potem sędziowie. Policjanci narzekali, że firmy proceduralnie torpedują przetarg, żeby zmusić KGP do zakupu standardowych aut, a nie specjalnie dla nich przystosowanych.
"Części firm nie zależy na uczciwej konkurencji, tylko na wykorzystaniu środków ochrony prawnej w celu storpedowania przetargu - mówił Tomasz Kowalczyk, dyrektor biura logistyki KGP.
Arbitrzy i sędziowie nie mieli jednak wątpliwości, że to policja złamała prawo - przetarg unieważniono. Specyfikację nowego postępowania policjanci uprościli, zmniejszyli wymagania finansowe i zmienili kryteria oceny ofert. Zdaniem protestujących, zrobili za mało. Peugeot i GM ponownie wskazują, że policja łamie prawo.
Komentarze