Lodówka podłączona do internetu i automatycznie wysyłająca sygnał do dostawcy o przywiezienie niezbędnych artykułów to wciąż pieśń przyszłości. Gorzowski pierwszy e-sklep za bardzo nas do niej nie przybliża, niestety.
Reklamy wskazywałyby, że to niemal jak zamawianie pizzy (swoją drogą, ciekawe, że pizzerie tak rzadko wykorzystują Internet) - brakuje majonezu, klik klik, wybieramy, zamawiamy i za kilka chwil w drzwiach pojawia się dostawca z wielkim słojem, uśmiechem i być może nawet gadżetem za 70 groszy w prezencie. Niestety, chciałaby duszyczka do raju, ale grzeszki trzymają - w tym przypadku szara rzeczywistość - i wciąż szybciej i taniej wysłać będzie do sklepu męża (wyliczywszy mu wcześniej dokładną kwotę co by na używki pieniędzy nie przepuścił) albo pociechę (podobnie odliczając kasę zapobiegając defraudacji czekoladowej).
Robienie drobnych zakupów w e-sklepie jest bowiem niemożliwe. By kupić cokolwiek trzeba wydać co najmniej 100 zł, w dodatku trzeba wydać dychę na dowóz i to pod warunkiem, że mieszkamy w samym Gorzowie, bo jeżeli w promieniu 20 km od miasta, będzie to już złotych 20, czyli 20% ceny zakupów. Ale mniejsza w sumie o to, za taksówkę zapłacilibyśmy podobnie a informacja o wspomnianych kosztach jak byk stoi już na stronie głównej.
Najbardziej przykra niespodzianka spotka tych, którzy zakupy zrobią, powiedzmy o 14.20. Wówczas na dostawę trzeba będzie czekać niespełna dobę! Jeśli zaś komuś przyjdzie do głowy wydać stówkę w sobotę o 13, to na towary poczeka do... poniedziałkowego południa!
Ale o tym trzeba już poczytać w regulaminie, co mało komu do głowy przychodzi:
§2 Zamówienia można składać 24 godziny na dobę, przez cały rok. Zamówienia złożone w dni powszednie do godz. 14.00, a soboty do godziny 12.00 są realizowane tego samego dnia. Niedziele i świata są wolne od pracy"
W sumie zastanawiające czy literówka w regulaminie czyni ten regulamin nieważnym :)
Dlaczego tak jest łatwo się domyśleć - to prawdziwy wirtualny sklep bez zaplecza, towary zamówione doręczyciel zdobywa w hurtowniach na co potrzebuje czasu.
Ale i to jeszcze może nie skazywałoby nowatorskiego jak na Gorzów pomysłu na porażkę. Zabójczy dla niego w naszym rozrywkowym mieście i kraju okazać się może niestety brak ... towarów przemysłu tytoniowego i monopolowego (Denaturalu i Denaturexu nie licząc).
Obym się jednak mylił.
Komentarze