Co Was bardziej denerwuje - nie przestrzeganie przepisów drogowych czy ustawianie znaków zakazu i nakazu w bezsensownych miejscach?
Codziennie na antenie RMG 95,6 FM apelujemy do kierowców i pieszych o rozsądne zachowywanie się na drodze, o nie przekraczanie prędkości, wzajemne zrozumienie, o przestrzeganie zasady ograniczonego zaufania a przede wszystkim o to, żeby myśleć.
Co jednak ma zrobić kierowca, kiedy na swojej drodze spotyka przepisy rodem z barejowskich komedii (a gdyby ty było przedszkole w przyszłości...) mające za zadanie wyłącznie utrudnienie życia kierującym? Jeden zaklnie i nadłoży drogi a inny wzruszy ramionami i chory przepis złamie. Tak jak dzieje się to każdego dnia przy wyjeździe z Tesco na Górczynie.
Ustawionego nakazu skrętu w prawo nie przestrzega co drugi kierowca (to wynik mojego subiektywnego badania i obserwacji). No chyba, że stanie facet z aparatem wówczas kilku szoferów zrezygnuje z tego zamiaru. Czy to miejsce ma się stać dostarczycielem łatwego zarobku dla policji? Czy lepiej po prostu ten nieżyciowy nakaz wykopać i pasy przemalować?
Komentarze