Dni mijają, a nadal nie wiadomo co było przyczyną piątkowego wypadku w fabryce TPV. Dyrektor Generalny TPV po raz kolejny podkreślił dziś, że przypadek środowego zatrucia, należy odróżnić od tego piątkowego. W środę przyczyną był impregnat użyty do posadzki, jeśli chodzi o piątkowe zdarzenie to na razie nie stwierdziliśmy co się stało" - mówi Wiesław Ciepliński. Zdaniem Doroty Konaszczuk z Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego substancja, która mogła zaszkodzić pracownikom jest trudna do ustalenia.
Zakład, który nadzorujemy w swojej technologii nie używa preparatów chemicznych" - mówi Dorota Konaszczuk. Dzisiaj została uruchomiona linia produkcyjna, aby mieć pewność, że jutrzejszy powrót załogi nie spowoduje kolejnych niewyjaśnionych przypadków. Wraz z pracownikami, którzy wrócą do pracy na hali pojawią się pracownicy sanepidu, którzy sprawdzą czy wszystko odbywa się zgodnie z normami. Jeśli chodzi o pacjentów, którzy w piątek zgłosili się do szpitala, dr Piotr Dębicki uznał, że informacje o wymiotach z krwią były bardzo mocno przesadzone. W grupie zgłoszonych były osoby z zapaleniem oskrzeli i być może przy kaszlnięciu była jakaś żyłka krwi co jest zwykłym objawem w tego typu chorobie" - tłumaczy dr Piotr Dębicki. Jak podkreśla dr Henryk Kloczkowski kierownik Specjalistycznego Zakładu Medycznego Fundacji Nasze Zdrowie" objawy, które pokazały się w piątek były łagodne i szybko przemijały. Jednak należy liczyć się z tym, że trzeba wiązać ten czynnik, trudny do zidentyfikowania z miejscem pracy" mówi dr Henryk Kloczkowski.
Komentarze