Tylko w ciągu ostatniego weekendu do gorzowskiego szpitala trafiły trzy osoby po zażyciu dopalaczy. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy średnio dwie dziennie - alarmuje lecznica. Jak mówi dyrektor najczęściej są to osoby młode, które po hospitalizacji zwalniane są do domów. ""Nie było też przypadku zagrożenia życia. To jednak kwestia czasu, bo dopalacze w organizmie mogą wyrządzić ogromne szkody"" - powiedział dyrektor szpitala Andrzej Szmit.
Dyrektor lecznicy podkreśla tez, że sam chemiczny skład tych substancji często niewiele mówi samym chemikom. ""To jest trucizna. W wielu przypadkach zatrucie muchomorem sromotnikowym, to przy dopalaczach mały pikuś"" podkreśla Andrzej Szmit.
Sprzedawcom dopalaczy władze wypowiedziały wojnę. Przypomnijmy, że podczas ostatniego weekendu w samym tylko Gorzowie Sanepid i Policja zamknęły 28 sklepów z dopalaczami. W całym kraju ponad 800.
Komentarze