Tragedia, gehenna, horror tymi słowami rodzice dzieci przebywających na oddziale dziecięcym gorzowskiego szpitala opisują warunki, w jakich leżą ich pociechy. O sprawie zaalarmowali nas słuchacze. Mali pacjenci leżą nie tylko w salach, ale i w kuchni czy świetlicy. Dla rodziców chcących być ze swoim dzieckiem nie ma miejsca nawet na rozłożenie materaca.
Sprawdziliśmy sytuację na miejscu. Lekarze i pielęgniarki nie chcieli udzielać żadnych informacji tłumacząc się nawałem pracy. Naszą reporterkę oblegli zrozpaczeni rodzice. Ich zdaniem, warunki panujące w szpitalu są skandaliczne. Jak mówią - większość przebywających na oddziale dzieci choruje na zapalenie płuc, w izolatkach brakuje miejsca, dzieci bez problemu mogą zarażać jedno drugie.
P.o. dyrektora szpitala Andrzej Szmit o sytuacji na oddziale dowiedział się od nas. "Nic nie wiem o tym, żeby był taki problem. Jeśli mnie o tym nie poinformowano, to widocznie personel daje sobie radę" - stwierdził Andrzej Szmit. Jak dodaje, oddział trudno powiększyć.
Zdaniem Piotra Dębickiego, który w szpitalu pełni funkcję dyrektora ds. lecznictwa, panująca na ooddziale dziecięcym sytuacja to pokłosie restrukturyzacji całego szpitala, konsolidowania placówek, a także likwidacji pediatrii w Kostrzynie czy Skwierzynie.
Czy sytuację rodziców i dzieci w gorzowskiej lecznicy można jakoś doraźnie rozwiązać?
Piotr Dębicki tłumaczy, że małych pacjentów nie można nigdzie przenieść, nawet jeśli inne oddziały mają mniejsze obłożenie. Dzieci nie kładzie się z dorosłymi. Mało tego, nie można ich przenieść także na drugi oddział dziecięcy, jest to bowiem oddział chirurgii, dla maluchów, których odporność na wirusy jest obniżona po zabiegach i operacjach.
Jak dodaje Piotr Dębicki, na prośbę wicemarszałek Elżbiety Polak szpital wypisał swoje potrzeby remontowe. Na liście jest m.in. oddział dziecięcy. W zeszłym roku pomoc lecznicy zapewniło miasto - za pół miliona z budżetu Gorzowa wyremontowany został oddział chirurgii dziecięcej.
Jak się dowiedzieliśmy, po naszej interwencji sytuacja polepszyła się trochę - dzieci zabrano z kuchni i część z nich przeniesiono jednak na chirurgię dziecięcą.
Komentarze