Woda, która kilka dni temu zalała mieszkańców ulicy Dobrej powinna trafić do zbiornika retencyjnego. Nie trafiła, być może dla tego, że wszystkie zbiorniki były wypełnione. Dlatego inspektorzy zastanawiają się nad potrzebą wybudowania kolejnego zbiornika. Póki co robotnicy kopią rów i usypują tamę, która ma uchronić mieszkańców przed ewentualną, kolejną wodą z obwodnicy.
"Boimy się spać, bo deszcz wciąż pada" mówi pani Jola. "Wysłałam już pismo do ubezpieczyciela, w którym opisałam, że woda podmyła fundamenty. To przykre zwłaszcza, że niedawno przeprowadziliśmy gruntowny remont naszego domu" - dodaje pani Jola.
Po oględzinach terenu inspektorzy stwierdzili, że błędnie zaprojektowano system odwodnienia trasy, jednak przypominają, że trzeba pamiętać iż projektant uzyskał wszelkie niezbędne pozwolenia, trudno więc mówić jedynie o winie projektanta. Zanim wskazany zostanie odpowiedzialny, służby sprawdzą czy wszystko zostało wykonane zgodnie z tym, co zostało ujęte w planach projektowych.
"Mieszkańcy zostali zalani, bo były silne opady deszczu. To prawda, że obwodnica przecięła tereny zalewowe, jednak do powodzi mógł przyczynić się także fatalny stan ulicy Dobrej" - mówi odpowiedzialny za inwestycję dyrektor Zdzisław Kuciak z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Dyrektor dodaje także, że osoby poszkodowane, których domy nie były ubezpieczone mogą zgłaszać swoje roszczenia do Generalnej Dyrekcji Dróg.
W przyszłym tygodniu powinniśmy poznać ostateczną decyzję dotyczącą sposobu uchronienia mieszkańców przed kolejnymi skutkami opadów deszczu. Powinniśmy wiedzieć także kto zapłaci mieszkańcom odszkodowania.
Komentarze