Po kilka a nawet kilkanaście wniosków trafia dziennie do gorzowskiego Urzędu Stanu Cywilnego od Niemców szukających swoich korzeni w byłym Landsbergu i okolicy. "To nie tylko chęć odtworzenia swojego drzewa genealogicznego, ale i echo roszczeń wobec utraconych przez Rzeszę ziem zachodnich" - mówi kierownik urzędu Mirosława Winnicka.
Jak dodaje Mirosława Winnicka, gorzowski Urząd Stanu Cywilnego pobiera jedynie 5 złotych za kserokopię odnalezionego dokumentu, tymczasem w wielu archiwach wyceniona jest każda godzina poszukiwań prowadzonych przez pracownika. Kierownik urzędu rozważa więc zwrócenie się do miasta z prośbą o uchwalenie odpowiedniego cennika pracy w archiwum. Dodajmy, że Urząd Stanu Cywilnego ma obowiązek przechowywać akta sprzed maksymalnie 100 lat - te datowane wcześniej trafiają do Archiwum Państwowego na Grottgera.
Komentarze