W regionie lubuskim strażacy już kilkaset razy walczyli z ogniem, który wymknął się spod kontroli wypalających trawy na łąkach i nieużytkach. O niewypalanie od lat apelują strażacy i ekolodzy, zgodnie twierdząc, że jest to działanie szkodliwe i niebezpieczne. Akcję prewencyjną rozpoczęła też wojewoda Helena Hatka wspólnie z Państwową Strażą Pożarną oraz wójtami i burmistrzami z regionu. Apel wojewody dotrze wkrótce do mieszkańców całego województwa.
"Szanowni Mieszkańcy województwa lubuskiego!
Pożary pól i łąk co roku powodują olbrzymie straty w środowisku naturalnym. Wbrew panującej opinii, wypalanie traw nie prowadzi do użyźniania gleby, lecz ją niszczy. Warto również pamiętać, że wypalanie jest wykroczeniem, za które grozi wysoka grzywna, a ponadto, może skutkować utratą dotacji unijnych.
Pamiętajmy, że pola i łąki są miejscem życia ogromnej liczby zwierząt
i owadów, pożytecznych dla człowieka i chronionych prawem. Wiosna jest okresem,
w którym ptaki na tych terenach zakładają swoje gniazda i znoszą jaja. Proces wypalania traw stanowi więc bezpośrednie zagrożenie zarówno dla dorosłych osobników, jak i piskląt.
Pożary łąk i pól często wymykają się spod kontroli, co powoduje pożary domówi gospodarstw, stwarzając zagrożenie dla życia zamieszkujących w nich ludzi.
Apeluję więc do mieszkańców naszych lubuskich wsi i miast o współczucie
dla ginących w ogniu roślin i zwierząt. Proszę o odpowiedzialność wszystkich ludzi. Zachęcam, by rodzice, dawali dzieciom dobry przykład. Nauczycieli lubuskich szkół proszę, by przypominali uczniom o tym jakie niebezpieczeństwo dla przyrody niesie zabawa z ogniem.
Jestem przekonana, że troska o środowisko naturalne stanie się naszym wspólnym celem, a praktyka wypalania traw zniknie z polskich wsi i miast.""
O szkodliwości wypalania traw i zarośli można przeczytać m.in. na stronie internetowej lubuskiej straży. Poza tym, iż jest to prawnie zabronione, jest też jednym z najbardziej brutalnych sposobów niszczenia środowiska. Wbrew pozorom, wypalanie nie daje żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie - przynosi jedynie szkody dla przyrody, jak i samego człowieka czytamy na portalu straży.
W pożarach traw co roku giną ludzie (zawał serca, udar termiczny), do powietrza w czasie wypalania dostają się tony tlenku węgla i innych niebezpiecznych związków chemicznych, co z kolei prowadzi do zwiększenia zachorowalności na choroby nowotworowe, układu krążenia, układu oddechowego, oczu. Dym staje się niebezpieczny dla kierowców, gdyż ogranicza widoczność. Wypalanie jest świadectwem braku kultury. Wypalacze kompromitują nas jako społeczeństwo w oczach gości i turystów zagranicznych. Wypalanie traw to zjawisko typowo polskie, nie występujące w Europie Zachodniej czytamy dalej na stronie lubuskich strażaków.
Jedną z konsekwencji wypalania traw jest też uśmiercanie roślin i zwierząt. Nie bez znaczenia są także koszty akcji gaśniczych - sam przyjazd straży pożarnej do ognia kosztuje kilkaset złotych; w skali kraju są to dziesiątki tysięcy pożarów, hektolitry wylanej wody, spalonego paliwa, zużyty sprzęt... W skali kraju to miliony złotych. Należy pamiętać także o tym, że kiedy strażacy są na akcji gaszenia pożarów traw, łąk i nieużytków, w tym samym czasie mogą być potrzebni w innym miejscu, np. do ratowania życia ludzi poszkodowanych w wypadku drogowym czy innym zdarzeniu. Zaangażowanie w gaszenie trawy powoduje znaczne wydłużenie czasu dojazdu do miejsca zdarzenia, a często o życiu człowieka decydują minuty.
Komentarze