Zniszczony ekosystem, pożary lasów czy budynków, ograniczona widoczność na drogach, a nawet ofiary śmiertelne - to tylko niektóre skutki wiosennego wypalania traw. Pomimo, że jest to prawnie zabronione i grozi grzywną lub pozbawieniem wolności, wciąż występuje na lubuskich łąkach, nieużytkach i działkach. Dlatego wojewoda Helna Hatka ponowiła swój apel o nie wypalanie traw. Akcja obejmuje wywieszenie na terenie województwa 9 tysięcy plakatów i wysłanie do mieszkańców 30 tysięcy listów z apelem o nie wypalanie trawy. - To bardzo ważne, gdyż od początku roku płonące trawy stanowią 1/3 wszystkich pożarów w naszym województwie i w zdecydowanej większości wzniecanie są świadomie - mówi za-ca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej - straszy brygadier Zenon Zajdlic. Jak wyliczono - średnio wyjazd strażaków do jednego pożaru traw kosztuje około 800 zł. Oznacza to, że od początku roku z przysłowiowym dymem poszło blisko 430 tys. zł.
Komentarze