Kolejne spotkanie i kolejna burzliwa dyskusja. Trwa spór o zamknięcie filii Szkoły Podstawowej nr 4 przy Osadniczej. Na wczorajszych rozmowach z rodzicami broniącymi kameralnej placówki pojawiło się tylko dwóch radnych- Stefan Sejwa i Arkadiusz Marcinkiewicz. Usprawiedliwiali nieobecność swoich kolegów przygotowaniami do dzisiejszej sesji.
Rodzice dzieci kategorycznie sprzeciwiają się jakimkolwiek próbom zamknięcia szkoły. Radni próbowali szukać wyjścia z sytuacji. Padł m.in. pomysł, żeby w szkole pozostała świetlica, w której dzieci mogłyby czekać na gimbus, który będzie ich dowoził do szkoły nr 4 przy Kobylogórskiej.
Na takie rozwiązanie nie chcą się zgodzić rodzice. Starali się oni tłumaczyć, że zamknięcie szkoły to zły pomysł, ponieważ w okolicy buduje się wiele młodych małżeństw, które w przyszłości będą miały dzieci. Stefan Sejwa tłumaczył jednak, że niż demograficzny da sie we znaki i jeśli nic się nie zmieni, prawdopodobnie los placówki jest przesądzony. Jeden z mieszkańców zwrócił uwagę, że są już chętni na tą szkołę. Mówi się, że w tym miejscu miałby powstać ośrodek dla osób niepełnosprawnych. Cała sytuacja nie jest prosta" - mówił Arkadiusz Marcinkiewicz i dodał, że chciałby znaleźć takie rozwiązanie, dzięki któremu rodzice będą mieli poczucie, że ich dzieci mają normalną naukę.
Sprawa przyszłości filii SP 4 będzie omawiana podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta.
Komentarze