Powracamy do sprawy topoli, która wczoraj (26.07) runęła nad Kłodawką. Jedno z najstarszych drzew w mieście spadło na ziemię, bo w środku było spróchniałe. Spadając topola konarami uderzyła w stojącą niedaleko ławkę. Na szczęście nikt tam wtedy nie siedział.
Drzewo już wcześniej przechylało się w stronę wody, jednak nie można było go ściąć, bo jest pomnikiem przyrody. Pobliscy mieszkańcy uważają, że drzewo nie spadłoby, gdyby ktoś się nim zainteresował, kontrolował i ściął. ""Tu były już nawet protesty w sprawie ścięcia tego drzewa"" - mówi gorzowianin.
Jak wyjaśnia rzecznik magistratu Jolanta Cieśla, nie jest to proste, aby pomnik przyrody został ścięty, potrzebna jest między innymi zgoda radnych, a w tym przypadku do Urzędu Miasta nie wpłynęły żadne wnioski mieszkańców.
Komentarze