Trwa remont wschodniego bulwaru, a my sprawdzamy, czy inwestycja posłuży także wodniakom. Dotychczas na nabrzeżu brakowało urządzeń do cumowania, a przy niższym stanie wody podejście do brzegu utrudniały leżące na dnie kamienie. Sytuację próbuje uzdrowić miasto, już jednak wiemy, że administracja Warty nie ma w planie żadnych prac ani w korycie, ani na należącym do niej betonowym pasie nabrzeża ze stopniami. - Być może pod koniec roku ujmiemy Gorzów w naszych planach - powiedział nam Dariusz Krzyżański, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
Tymczasem miasto liczy na to, że statkom uda się cumować przy bulwarze. Mają do tego zachęcać m.in. przyłącza do prądu i ujęcia wody oraz zaprojektowane na dolnym tarasie urządzenia do cumowania. Kontrowersje wśród wodniaków wzbudziły jednak ich kształty - mają to być niespotykane w żeglugowym świecie granitowe kule. - To po pierwsze niebezpieczne, bo może ułatwiać tworzenie się zimą zatorów lodowych, a po drugie śmieszne, bo nikt się nigdzie nie każe statkom wiązać do kul - zżyma się kapitan gorzowskiej Kuny" Jerzy Hopfer. Jak dodaje, rysunki standardowych urządzeń do cumowania przekazywał w zeszłym roku Wydziałowi Inwestycji. Wiceprezydent Ewa Piekarz mówi jednak, że już prawdopodobnie za późno na zmiany w projekcie. - Takie szczegóły powinny być dograne przed ogłoszeniem konkursu na wykonawcę - tłumaczy Ewa Piekarz.
Kapitan Hopfer przywołuje przykład Kostrzyna, gdzie dzięki temu, że miasto wyszło do RZGW z inicjatywą rozmów i współpracy, powstała przystań dla statków, przystosowana do cumowania zarówno małych, jak i bardzo dużych jednostek o większym zanurzeniu.
Komentarze