Reklama

Motoserce w Askanie

egorzow.pl - Marcin
11/04/2010 12:57
10 kwietnia w gorzowskim Centrum Handlowym Askana odbyła się akcja pod nazwą Motoserce. Połączone siły motocyklistów oraz działaczy Klubu Sportowego Stal Gorzów wspierały zbiórkę krwi na rzecz miejskiego centrum krwiodawstwa.

Z powodu smoleńskiej katastrofy, w której zginęły najważniejsze osoby z polskiego świata polityki, w tym prezydent Lech Kaczyński, nie odbyła się taka impreza, jaka była zaplanowana. Po ogłoszeniu tygodniowej żałoby narodowej zrezygnowano z występów artystycznych. Mogliśmy za to oglądać wiele motorów różnych marek, takich jak: Suzuki, Yamaha, Kawasaki, a nawet Harley-Davidson. Oprócz tego, w Askanie znajdowały się trzy stanowiska. Pierwsze z nich, niedaleko sceny, zajmowała gorzowska grupa ratownicza Polskiego Czerwonego Krzyża. Na jej temat rozmawialiśmy z Iwoną Ratuszniak, szefem gorzowskiej grupy ratownictwa medycznego PCK. Oto to, co nam powiedziała:

Przy naszym punkcie udzielania pierwszej pomocy, punkcie zorganizowanym przez gorzowską grupę ratowniczą PCK, zainteresowanie jest bardzo duże, zarówno wśród osób dorosłych jak i dzieci. Odbywa się tu pomiar poziomu cukru i pomiar ciśnienia tętniczego oraz nauka przeprowadzania zabiegów resuscytacyjnych na fantomie. Dzieci też chętnie mierzą sobie ciśnienie, a nawet pozwalają ukuć sobie palce, żeby zmierzyć poziom cukru. Oczywiście chętnie podchodzą do naszego fantomu, chętniej niż dorośli. Na każdej imprezie na jakiej jesteśmy przynajmniej jedna lub dwie osoby, właśnie od nas dowiaduje się o tym, że parametry np. ciśnienia ma nieprawidłowe. Do tej pory osoba nie przeprowadzała takich badań, a tu się okazuje, że ciśnienie jest za wysokie. W takiej sytuacji od razu udzielamy porady, gdzie ma się z tym udać, że powinna podjąć leczenie, pójść do lekarza po to, żeby kontynuować kontrolę poziomu cukry, czy też wysokiego ciśnienia. Dzisiaj nawet mieliśmy taką sytuację, że pani przyszła i poziom cukru był bardzo wysoki, bo prawie 400 mg%, czyli bardzo przekroczona wartość prawidłowa.
Akcje nauczania resuscytacji są potrzebne i każdy moment jest dobry na to, żeby człowiek podszedł do fantomu i próbował poćwiczyć. Oczywiście nie zastąpi to takiego pełnego szkolenia, gdzie uczy się nie tylko wykonywania zabiegów resuscytacyjnych, ale również radzenia sobie w innych sytuacjach np. krwawienia lub omdlenia czy epilepsji. Takie akcje zawsze są potrzebne, szkolenia też i ja to podkreślam wielokrotnie, że uczymy od lat 5 do 105.


Ratownicy bardzo chętnie udzielali pomocy, a dzieciom po przeprowadzonych zabiegach wręczali różne fanty, m. in. maski do sztucznego oddychania i smycze. Dzięki ulotkom mogliśmy poznać historię gorzowskiej grupy ratowniczej.

Kolejnym przystankiem dla odwiedzających sklepy mogło być stoisko Hospicjum św. Kamila. Tam porozmawialiśmy z dyrektorem hospicjum, Markiem Lewandowskim.

Czy było duże zainteresowanie tym stanowiskiem? Czy pojawiało się tam dużo ludzi, którzy wyrażali chęć pomocy dla hospicjum?
Jak do tej pory (było to ok. godz. 14 – przypis autora) tylko pojedyncze osoby, ale myślę, że dzisiejszy dzień jest wyjątkowo niesprzyjający dla aktywności na jakimkolwiek polu. Ta katastrofa lotnicza sprawiła, że ludzie zainteresowani są raczej czym innym, a niektórzy przychodzą tutaj konkretnie po zakupy, stąd cała akcja, która została przygotowana w Askanie pod kątem także promocji tych naszych działań i możliwości pozyskania wolontariuszy jest bardzo mocno stonowana. Mam nadzieję, że ulotki roznoszone przez młodych wolontariuszy przyniosą efekt pod koniec dnia.
Ilu aktualnie wolontariuszy działa już w hospicjum? Czy jest to duża rzesza ludzi?
Wolontariuszy akcyjnych jest bardzo dużo. Są to ci, których potrzeba, by zorganizować akcję. Natomiast tych, którzy na stałe są potrzebni w hospicjum jest zdecydowanie za mało. Apelowałbym o pomoc tych ludzi, którzy nie mają co zrobić ze swoim wolnym czasem, a lubią pomagać i być aktywni w życiu rodzinnym i społecznym. Zwłaszcza apelowałbym do ludzi, którzy osiągają wiek emerytalny i nie mają co z tym czasem zrobić. Także zapraszam ludzi młodych, których nie potrzeba tak mocno zachęcać. Potrzebne by było tylko dobrze zorganizowane zarządzanie oraz dużo wolnego czasu i chęci do tego, żeby ci ludzie mogli nam pomagać. To widać po tych osobach, które są z nami, są bardzo młodzi i chętnie się włączają w tego typu akcje.
Na stanowisku znajdowała się wystawa zdjęć. Co przedstawiały i jaki miały główny cel?
Zdjęcia są różne. Krótko mówiąc, pokazują życie hospicyjne, czyli tą rzeczywistość, związaną z chorymi i ich cierpieniem, bo widać na fotogramach ludzi chorych. Także pokazane są rodziny i dzieci, ponieważ hospicjum to nie tylko sprawy chorych, nie tylko chorzy, ale też rodziny i całe życie oraz otoczenie, które sprawia, że pomimo umierania ludzi, życie trwa. Te fotogramy przedstawiają ludzi, którzy organizują się wokół rodzin osób, które odeszły. Umieranie jest jednym z elementów życia i każdy musi kiedyś odejść, a my staramy się, aby poprzez tego typu akcje pokazać, że należy się z tym nie tylko pogodzić, ale umieć sobie z tym poradzić, bo życie pozostaje dla całej reszty ogromną wartością, o którą trzeba dbać, tym bardziej, że dla ludzi młodych to życie ma największą wartość, bo oni będą je dopiero poznawać.
W naszym otoczeniu jest wielu ludzi chorych, którym potrzebna jest pomoc lub tych, którzy stracili najbliższych. Jak można im pomóc? Jak zgłosić się do hospicjum i do pomagania tym ludziom?
Form pomocy może być bardzo wiele. Na przykład, w hospicjum domowym jest około 90 osób w tej chwili. Są to osoby żyjące w rodzinach, ale wiele spośród tych osób ma w rodzinach osoby niepełnosprawne, w tym sensie także wiekowym, więc potrzebują wsparcia duchowego, a także wsparcia w formie np. pozostania z takimi osobami chorymi w domu, podczas gdy rodzina idzie załatwiać inne sprawy życiowe, chociażby takie jak zakupy. Jeżeli chodzi o wolontariat medyczny, bo taki także jest potrzebny, to są osoby, które były lub są związane ze służbą zdrowia albo te, które są po przeszkoleniach i potrafią wykonywać najbardziej podstawowe funkcje opiekuńcze i pielęgnacyjne przy chorych. Takich ludzi potrzeba. Podobnie w hospicjum stacjonarnym, a więc tam, przy ul. Stilonowej, gdzie jest kilkanaście łóżek. Potrzeba jest taka, by przyjść te osoby nakarmić, pobyć z nimi ,porozmawiać, żeby zapytać jakie mają potrzeby. Czasami są to prozaiczne potrzeby np. pójście po gazetę, papierosy lub drobny zakup albo spełnienie jakiegoś skromnego życzenia. Ludzie nie mają wielkich wymagań i wielkich życzeń. Nikt nie poprosi o zamianę chatki na pałac. Natomiast jeśli jest to jedna z potrzeb elementarnych, która zaspokaja oczekiwania osoby chorej to wydaje się, że poprzez sprawienie jej radości można jej dać najwięcej. To nie wymaga dużego wysiłku, tylko wymaga odwagi, trochę czasu, trochę przełamania własnych barier psychologicznych, tkwiących w każdym człowieku, jak lęk i strach.
Jakie są planowane najbliższe akcje? Gdzie można szukać hospicjum?
Przede wszystkim można nas znaleźć na stronach internetowych. Strona internetowa jest aktywna, wystarczy wpisać hospicjum Gorzów i pojawi się odpowiednia informacja. Tam, po wejściu na odpowiednie linki można uzyskać bardziej szczegółowe wiadomości. Ta dzisiejsza akcja jest taka niepełna, ponieważ ta katastrofa przyćmiła pewne elementy i wyeliminowała możliwość prezentacji w formach artystycznych. Być może uda się to powtórzyć mniej więcej za miesiąc czasu, przy okazji oddając hołd tym, którzy zginęli. Jeszcze w tym miesiącu, 23 kwietnia będzie konferencja periatywna w Wyższej Szkole Biznesu. Zapraszam chętnych jeśli są zainteresowani tą problematyką. Będzie mowa o problemach związanych z hospicjum, z opieką. W tej chwili trwa akcja Pola Nadziei. Objęte są nimi szkoły podstawowe i ponadpodstawowe w formie konkursów plastycznych i literackich. Trochę się w tym przedmiocie dzieje, żeby zainteresować problemem cierpienia drugiego człowieka. Oczywiście hospicjum to jest tylko fragment całości zbioru osób cierpiących, bo choroby nowotworowe to jest tylko fragment. Wystarczy popatrzeć na statystykę dotyczącą wypadków drogowych. Tam też giną tysiące ludzi w skali roku w całej Polsce. To są tragedie ludzi, ich rodzin. Problemy są identyczne, jak w przypadku ludzi odchodzących z hospicjum. Tam to się dzieje gwałtownie. Tutaj czasami trwa to miesiącami, trzeba się do tego przygotowywać. Przy wypadkach jest bez przygotowania. Sądzę, że w ogóle problem pomagania ludziom w potrzebie jest problemem ogólnospołecznym. Nie dotyczy tylko hospicjum, jakkolwiek my jesteśmy reprezentantami hospicjum i mamy te swoje problemy i swoje zagadnienia, które próbujemy przekazywać społeczeństwu. Próbujemy tym wszystkim zarażać społeczeństwo i zachęcać do pomocy w tej a nie innej formie, czyli w formie wolontariatu hospicyjnego.
Dziękuję.

Ostatnie stanowisko należało do gorzowskiego klubu żużlowego. Pod klubowym namiotem opatrzonym hasłem Podążając za głosem serca można było oddać swoją krew. Pierwsze 300 osób dostawało w zamian bilety na pojedynek z Polonią Bydgoszcz, który odbędzie się 18 kwietnia. W rozmowie z kierowniczką tamtejszych działań dowiedzieliśmy się, że do godziny 14 zarejestrowało się 100 osób, od których pobrano krew. Z informacji uzyskanych od Gorzowskiego Centrum Krwiodawstwa dowiedzieliśmy się, że ostateczna liczba osób, która krew oddała, wynosi 120. Pomimo iż więcej osób było zarejestrowanych to uzbierano jednak te 120 jednostek krwi. Każdy oddawał 450 ml, co razem daje 54 litry krwi. Nie spotkaliśmy niestety zapowiedzianych wcześniej młodzieżowców Stali, którzy ostali zapewne odwołani z powodu smoleńskiej tragedii.

Taka akcja odbyła się już nie po raz pierwszy i oby nie po raz ostatni. Ta wspaniała inicjatywa udowadnia nam, że każdy ma serce i każdy może podzielić się darem życia, czyli swoją krwią z ludźmi, którzy jej potrzebują.

Autor: Marcin Malinowski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eGorzow.pl




Reklama