Ramiączka, krótkie spódniczki i spodnie, a także głębokie dekolty - zabronione. Pomimo upałów strój urzędników musi być schludny. - W naszym urzędzie istnieje niepisana umowa dotycząca ubioru - mówi rzecznik prasowy magistratu - Jolant Cieśla. - Jednak kiedy panują takie upały jak teraz, robimy oczywiście odstępstwa od przyjętych zasad, ale wszystko mieści się w granicach dobrego gustu - dodaje. Poza tym, nie ma się co urzędnikom dziwić, bo ani w budynku przy Sikorskiego, ani w pomieszczeniach Watrala nie ma klimatyzacji. Normy zobowiązują też do tego, urzędniczki nosiły kryte obowie. Beata Gawrych z sekretariatu prezydenta przyznaje jednak, że w ostatnich dniach pierwszy raz od wielu lat pełne buty zamieniła na klapki, bo upały są nie do wytrzymania. Jak się okazuje, petenci w magistracie są wyrozumiali i nie przeszkadza im, że urzędnicy nie ubierają się tak oficjalnie jak zazwyczaj. Jest przecież strasznie gorąco - kwitują.
Komentarze